Recenzja perfum Black Opium Illicit Green
Black Opium Illicit Green to flanker kultowych perfum Black Opium. To wariacja na temat dobrze znanego „kawowo-waniliowego” DNA, ale podana w bardziej soczystym, zielono-owocowym i odrobinę lżejszym wydaniu. Zapach zadebiutował w 2022 roku, a za kompozycję odpowiada duet Nathalie Lorson i Olivier Cresp.
W klasycznym Black Opium marka postawiła na gęsty, słodki gourmand z wyraźną kawą, wanilią i białymi kwiatami. W Black Opium Illicit Green idea jest podobna (kawa + wanilia + kwiaty), ale otwarcie i serce przesuwają się w stronę figi, zielonej mandarynki i zielonego niuansu liścia figowego, co ma dawać efekt „koktajlu” - energetycznego, bardziej świeżego i „mniej ciężkiego”.
Główne akordy llicit Green to nie tylko wanilia i kawa, ale też cytrusowość i zielona świeżość, których klasyk nie eksponuje tak mocno.
Nuty zapachowe Black Opium Illicit Green
piramida i główne akordy
Black Opium Illicit Greento damskie perfumy o kwiatowo-owocowym zapachu, w którym soczyste nuty owoców przeplatają się z miękkim, kobiecym bukietem białych kwiatów. Dzięki ciepłej, otulającej bazie kompozycja świetnie „układa się” na skórze, kiedy temperatury spadają. To bardzo dobry wybór perfum na jesień - na co dzień i na wieczór, gdy szukasz słodyczy, ale z odrobiną świeższej energii.
Nuty głowy: gruszka, liść figi, zielona mandarynka
Start jest najbardziej świeży: gruszka i zielona mandarynka robią wrażenie soczystości, a liść figidodaje lekkiej, zielonej goryczki. To ten moment, w którym Illicit Green najbardziej odcina się od klasyka i faktycznie pachnie młodziej i bardziej dziennie.
Nuty serca: figa, kwiat pomarańczy, jaśmin
Po kilkunastu minutach wchodzi figa - kremowa, miękka i podpina się pod znany z Black Opium duet białych kwiatów (kwiat pomarańczy, jaśmin). Daje to efekt „gourmand-floral”. Pachnie słodko i kobieco.
Nuty bazy: wanilia bourbon, kawa, paczula
Finisz wraca do kodu serii: waniliowa baza z kawą i paczulą. Różnica polega na tym, że kawa bywa tu bardziej „tłem” niż główną osią, a paczula częściej odpowiada za trwałość i przyczepność do skóry niż za ciężar kompozycji.
W profilach akordów zapachu Black Opium Illicit Green dominują: waniliowy, słodki, kawowy, owocowy, białokwiatowy, a dalej ciepło-korzenny, zielony, cytrusowy, drzewny i świeży. Illicit Green więc nie jest typowym „zielonym świeżakiem” - to wciąż Black Opium: otulający zapach gourmand, z kawą w tle. Tyle że zamiast pikantnego pazura i migdałowo-lukrecjowej głębi dostajemy soczysto-zielony twist figowo-mandarynkowy.
Dla kogo są perfumy Black Opium Illicit Green?
Ten flanker poleca się szczególnie:
- osobom, które lubią DNA Black Opium, ale klasyk jest dla nich zbyt mocny lub zbyt słodki na co dzień;
- fanom gourmandów w stylu kawa-wanilia, którzy chcą czegoś z bardziej „soczystym” wejściem (figa + zielona mandarynka);
- do pracy i na dzień, jeśli wolisz zapachy mniej ekspansywne (Illicit Green bywa opisywany jako bardziej delikatny w projekcji).
A kiedy lepiej zostać przy klasyku? Jeśli kochasz Black Opium za mocniejszą kawę, wyraźniejszą słodycz i bardziej „nocny” charakter z migdałem i lukrecją. W takim przypadku Illicit Green może wydać się zbyt ugrzeczniony.
Co mówi się o tych perfumach?
Opinie użytkowników perfum Black Opium Illicit Green dominują dwa wątki. Po pierwsze nuta kawy bywa odbierana jako mniej „mocna” niż sugeruje sama nazwa linii Black Opium. Część osób opisuje ją nie jako intensywne espresso, tylko raczej miękką, kremową kawowość w tle, coś na kształt kawowej pianki, która ma podbić słodycz i otulenie wanilii, zamiast grać pierwsze skrzypce. Drugim wątkiem jest nuta figi: dla jednych jest największym atutem tego flankera, bo wnosi soczysty, zielonkawy i nowocześniejszy twist. Dzięki niej kompozycja wydaje się lżejsza i bardziej „koktajlowa”. Inni twierdzą, że figowy akcent jest ledwo wyczuwalny albo znika zbyt szybko, zostawiając na skórze głównie waniliowo-kwiatową słodycz z delikatnym, kawowym tłem.
Czy warto poznać ten zapch na własnej skórze?
Black Opium Illicit Green jest udanym flankerem wtedy, gdy szukasz bardziej dziennego, soczystszego wejścia do świata Black Opium. Świata w którym jest mniej przypraw i „mroku”, a więcej figi, zielonej mandarynki i lekkiej zieloności na starcie.
Jeśli jednak Twoje serce należy do klasyka za jego migdałowo-lukrecjową głębię i bardziej zdecydowany „wieczorowy” ciężar, Illicit Green może być dla Ciebie jak grzeczniejsza, wygładzona wersja - wciąż przyjemna, ale niekoniecznie przełomowa.
Komentarze (0)