Recenzja Candy od Prady

Candy to „słodziak” od Prady. Kultowa marka wysoko podbija jednak poprzeczkę dla tego gatunku. Te słodkie, aksamitne perfumy niewiele mają wspólnego z zapachem waty cukrowej, pudrowych dropsów czy waniliowych przysmaków. Kilka prostych składników zostało tutaj idealnie odmierzonych, dobrze zmieszanych i odpowiednio doprawionych. To sprawia, że ten „cukierek” zaklęty we flakonie bardziej przypomina wykwintną pralinę wytwarzaną ręcznie przez mistrza cukiernictwa niż przeciętne czekoladki ze sklepowej półki, które szybko zaczynają się przejadać.

Czym wyróżnia się CANDY?

CANDY jest dziełem Danieli Andrier – słynnej twórczyni perfum, która od dawna współpracuje z Pradą. Zapach swoją premierę miał w 2011 roku i szybko stał się hitem. Perfumy, w gruncie rzeczy, są proste. Proste, bo złożone tylko z kilku składników. Wystarczy jednak je wypróbować, aby dojść do zaskakującego wniosku. Tutaj wanilia i karmel wcale nie pachną zbyt słodko, a nuty pudrowe nie są duszące. To sprawia, że wiele użytkowniczek zadaje sobie pytanie, gdzie tkwi tajemnica tego najsłynniejszego cukiereczka z branży perfumeryjnej.

Karmelowe początki

Nutę głowy w CANDY tworzy karmel. Ale wystarczy otworzyć flakon, aby przekonać się, ze nie jest to standardowy zapach znany nam ze słodkich smakołyków. Całość jest przełamana, lekko wytrawna, bardziej przypomina słodkie wino niż deser. Co się stało, że perfumy nabierają takiego charakteru? Najpewniej jest to zasługą idealnych proporcji.

Warto pamiętać, że mikstura jest dziełem perfumeryjnego mistrza. Skoro sama Daniel Andrier zdecydowała się na pracę nad eleganckim „słodziakiem”, słynna marka Prada postawiła na prostotę, a ich dzieło zostało entuzjastycznie przyjęte przez kobiety na całym świecie, może to oznaczać, że właśnie czegoś takiego brakowało. Słodkich, ale zarazem wyrafinowanych, prostych, ale nie jednostajnych perfum przywodzących na myśl dzieciństwo, ale i zaskakujących bardziej zmysłowymi akordami orientalnymi.

Piżmo kryjące tajemnicę

Karmel szybko przechodzi w nuty pudrowe, które stanowią największy ukłon w stronę typowych, słodkich perfum (zapach przez chwilę może nieco przypominać dropsy). Szybko jednak rozwijają się kolejne akordy. Zapach zostaje podkreślony intensywnym, ciepłym piżmem, które intryguje i przyciąga spojrzenia. Następnie w kompozycji pojawia się delikatna wanilia.

Aby całość nie prezentowała się nieco mdło, twórcy uzupełnili mieszankę o benzoes. Co to takiego? Benzoes to składnik na bazie żywicy wykorzystywany przez perfumiarzy, aby perfumy nabierały nieco przyćmionego charakteru. Dodaje on tajemniczych akordów łączących kompozycję skórzaną z dymem. W CANDY benzoes został otulony puchatą wanilią. Połączenie zaskakuje ciepłem i słodkością przełamaną wytrawnym, nieco cierpkim akordem.

CANDY – wyraziście i niemal bez końca

CANDY od Prady to unikalne perfumy, których nie sposób pomylić z żadnym innym zapachem. Jest słodko, elegancko i wyraźnie. Mieszanka jest niemalże aksamitna. Świadczy o tym fakt, że tutaj trudno rozpoznać zapachy głowy, serca i bazy. One nie znikają, ale są przenikane przez kolejne akordy pozostając gdzieś w tle i zmieniając obraz całości. Piżmo nie przyćmiewa karmelu, a benzoes jest tylko uzupełnieniem.

Mocną stroną kompozycji jest bardzo duża trwałość – perfumy utrzymują się na skórze przeciętnie 8-9 godzin, ale często i po 12 godzinach można wyczuć ich akordy.